Liberte

Lista działów


Informacje Eko i Zielone

Azrael

Zielone Wiadomości

Tłumacz/ Translate

Polskaliberalna.net - Merkuryusz Polski - Wybory prezydenckie 2010 od kuchni!

Ecoportal.com.pl

Ekopolityka w prasie

Antymatrix- Edwin Bendyk

Indymedia Polska

Mama Ziemia

ZielonyDziennik.pl

Ekologia.pl: Wiadomości

Partia Ochrony Zwierząt

ECOWAWA.PL

ekologia – wiadomości

Zielona Warszawa

Racjonalista.pl

Krytyka Polityczna

Lewica.pl - wiadomości z Polski

strasznasztuka

Wybory samorządowe: ściema nie demokracja

Ostatnia debata o demokracji ujawniła wiele ciekawych faktów. Oto PO przymierza się do stworzenia w ramach istniejącej ordynacji wyborczej tzw. okręgów trzymandatowych. Grzegorz Schetyna ma podobno odpowiadać za ów program tworzony przez jego MSWiA. Okręgi mają być tak skonstruowane, by zdobywano z nich po trzy mandaty. W ten sposób pozbytoby się np. wpływu mniejszości wyznaniowych i w ogóle możliwości budowy przez te grupy ich własnego środowiska politycznego.

Pojawiły się opinie iż próg 5 % rzekomo uprawniający do zdobycia mandatu jest w praktyce fikcją. Aby uzyskać mandat z typowego okręgu należy uzyskać po kilkanaście procent poparcia, nierzadko 20- 30 %. Dopiero silna pozycja w danym okręgu, ba, silna pozycja w szeregu okręgów może się przełożyć na ów mniejszościowy wynik 5 % w skali całego kraju.


Wiele mówiono o ordynacji w wyborach samorządowych. Jest to tak naprawdę najtrudniejsza ordynacja. Trzeba zebrać kilka tysięcy głosów by zarejestrować listę nawet w małej gminie, do tego realny próg wynosi kilkanaście procent głosów wyborców. Pani z jednej mniejszościowej partii mówiła że polską demokrację zniszczono poprzez zablokowanie wejścia niezależnych polityków i nowych partii już na poziomie samorządów. Nowi politycy nie rodzą się, chyba że wejdą w te trzy-cztery dominujące partie finansowane z budżetu.

Inicjatywy lokalne lub ruchy niezależne są ogromną rzadkością. Już nawet samorządy zostały zdominowane przez partie. Zdolny polityk w średniej wielkości mieście nie ma szans sam dostać się do władz miejskich- okręgów jest bardzo dużo i są niewielkie, często jedno osiedle. Nawet zdobycie przez niego maxa głosów w takim kręgu nie spowoduje że dostanie się on do władzy miejskiej. To tutaj ucięto łba polskiej demokracji.

Wspominano o śmierci polskiej demokracji bezpośredniej. Pani Mosiewicz z Zielonych opowiadała, ze chociaż w USA są tylko dwie partie które zdominowały politykę z racji systemu JOW, to jednak system referendów powoduje że większość energii mniejszych ruchów politycznych skupia się właśnie tu, bo jest to miejsce gdzie mogą one, bez zasiadania w parlamencie, realizować swoją politykę.

Przypomniano o stowarzyszeniu Demokracja Bezpośrednia (http://demokracjabezposrednia.org ) oraz opisanej tam historii zlikwidowania systemu referendów w Polsce przez polityków chcących centralizacji władzy w swoim ręku. Dziś obowiązuje następujący art. 125 Konstytucji RP:

Referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

A więc mamy mniej demokracji niż w schyłkowym starożytnym Rzymie, gdzie jednak lud mógł akty prawne stanowione przez polityków odrzucać. Polscy politycy z braku owej demokracji bezpośredniej dysponują de facto gigantyczną władzą, podczas gdy w krajach demokratycznych politycy to często mało znani urzędnicy. Jordan Cibura ongiś nie poznał prezydenta Konfederacji Szwajcarskiej, który przysiadł się koło niego w pociągu w wagonie II klasy. Oto jego historia:

„- C'est libre? - spytał ktoś.

Wyrwany z przyjemnej zadumy, szybko odwróciłem głowę. Napotkałem serdeczny uśmiech i miłe oczy, uprzejmie pytające o wolne miejsce. Szybko odparłem, że oczywiście, można się przysiąść. Chwilę przyglądałem się mojemu współtowarzyszowi podróży. Kogoś mi przypominał, nie wiedziałem kogo, ale byłem pewien, że już kiedyś widziałem tę twarz w gazetach. Jednak ze względu na mój toporny francuski, nie odważyłem się zagadnąć i wybadać, kim jest mój tajemniczy sąsiad. Starszy pan wyjął gazetę, a ja powróciłem do podziwiania krajobrazu… Tak oto przegapiłem okazję na rozmowę z prezydentem Szwajcarii.”

U nas nikt nie zapyta, czy wolne. Kolej zresztą raczej upadła, sprawnie działa tylko między wielkimi aglomeracjami. A polscy politycy latają swoimi osobistymi odrzutowcami.

Przypisy:
Wykorzystano fragment tekstu Jordana Cibury „Polityka po alpejsku”:
http://demokracjabezposrednia.org/index.php?option=com_content&view=article&id=76:nie-znam-ci-prezydencie-polityka-po-alpejsku&catid=44:jordan-cibura&Itemid=89

Posted by Adam Phoo on 09:08. Filed under . You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0

0 komentarze for Wybory samorządowe: ściema nie demokracja

Prześlij komentarz

Ostatnie doniesienia

Ostatnie komentarze

Galeria zdjęć